Filozofia zdjęć ślubnych fotografa
Filozofia zdjęć ślubnych fotografa.   Idea – jak najlepiej dopasować...

Filozofia zdjęć ślubnych fotografa.

 

Idea – jak najlepiej dopasować duet – para młoda – fotograf… Im lepiej będziemy dopasowani – tym lepszy będzie efekt końcowy.

 

Wy będziecie bardziej zadowoleni…Zamierzam wypunktowywać w niej wszystkie przypadki błędnego wyboru mnie na fotografa ślubnego przez pary młode… błędnego – w sensie błędnie rozumianej mojej roli jako fotografa… Nie chciałbym wyjść na bufona – choć pewnie znajdą się i tacy co tak pomyślą… ale uważam, że mam prawo udzielać rad… Jako osoba ze sporym doświadczeniem i zarazem fotograf który podchodzi bardzo ambitnie do swojego zadania, wielokrotnie zostawałem wystawiony na próbę… próbę tego kim jestem, po co to robię, dla kogo to robię…

Czasem fakt, że robiłem zdjęcia koleżance, siostrze czy kuzynce nie powinien być wystarczającym argumentem do zatrudnienia mnie. Najważniejsze jest zaakceptowanie mojego stylu pracy, mojego stylu zdjęć oraz faktu, że powstanie tych zdjęć wymaga jednak pewnych poświęceń z Waszej strony… Oczywiście – nie ja jestem najważniejszy tego dnia – lecz Wy – nie gram pierwszych skrzypiec. To Wy decydujecie jak bardzo ważne są dla Was dobre zdjęcia ślubne… Może jeśli nie są ważne – lub są na końcu listy – być może nie jestem fotografem dla Was?

 

  1. Moją filozofią zdjęć ślubnych jest przede wszystkim reportaż – reportaż bez ingerencji…
    Im większa ingerencja – tym więcej pozowania – im więcej pozowania – tym mniej reportażu.
    Dlatego nie oczekujcie ode mnie, że powiem Wam krok po kroku co macie robić – oczywiście – służę doświadczeniem, czasem podpowiadam – ale nie rozstawiam po kątach, nie wydaje komend. Jestem zaprzeczeniem kamerzysty który wchodzi do domu i karze pozować do lustereczka, obracać się do kamery i ładnie uśmiechać… Ten uśmiech będzie sztuczny i mało naturalny… a ja – chciałbym uchwycić Wasz naturalny – ten prawdziwy, spontaniczny uśmiech – iskierki w oczach… a czasem łzy wzruszenia.

 

 

  1. Nie ma na zdjęciach mojego chrześniaka, takiego w czarnym garniturze co bawił się taką fajną dziewczyną…
    Przykro mi – nie ma – być może nie bawił się wystarczająco fajnie, być może gdy on się bawił ja właśnie byłem w drugiej części sali a być może po prostu zdjęcie z nim nie wyszło.
    Nie jestem od tego by fotografować wszystkich gości – nie jestem w stanie stwierdzić także kto jest dla Was ważny – a kto nie – jest to po prostu fizycznie niewykonalne…
    Jeśli chcecie mieć zdjęcie z kimś – ok – robimy zdjęcie „ustawiane”, robimy zdjęcie w mniejszej lub większej grupie osób, robimy zdjęcie wszystkich gości – nie protestuje przed takimi zdjęciami… Ale nie obarczajcie mnie zadaniem posiadania zdjęć wszystkich gości…

 

  1. Czy masz może zdjęcie wujka jak składa nam życzenia pod kościołem?
    Nie/ nie wiem/ być może
    po pierwsze – a jak wygląda Wasz wujek?
    po drugie – czy miał naklejoną czerwoną kropkę na czole bym mógł rozpoznać że to on
    po trzecie – dlaczego traktujecie jako oczywistą oczywistość, że takie zdjęcie powinienem zrobić?
    Wracamy do punktu nr 1 – to jest reportaż…. to jest podstawowe założenie… to nie jest pokazanie obiektywnego obrazu dnia, to jest pokazanie obrazu dnia moimi oczami…
    Nie mam możliwości wykonania wszystkich zdjęć gości składających życzenia – nie czuję nawet takiej potrzeby… Jeśli chcecie mieć wszystkich gości – zatrudnijcie innego fotografa – będzie on występował w roli statywu od aparatu i bezwiednie wciskał spust migawki w aparacie by osiągnąć wymarzony cel – mieć wszystkich, ale to wszystkich gości…

 

  1. Zamówiliśmy dwóch kamerzystów – chyba nie będą Ci przeszkadzać…
    Nie… skądże… przecież kamerzyści są przeźroczyści… Zwłaszcza jak ustawią się jeden z lewej, drugi z prawej i jeszcze przed kościołem powiedzą… „ale nie wchodź nam w kard.. to przecież pamiątka na całe życie” (cytat ze ślubu z 13.06.2009) – bo że niby ja robię zdjęcia dla swojej frajdy, albo jako pamiątkę drugiej kategorii…
    Oczywiście – zdarzyło mi się pracować z dwoma kamerzystami którzy pracowali rozsądnie – jeden gdzieś z daleka, drugi filmował pierwszy plan – ma to sens… kadry mocno się różniły między sobą… ale kamerzystów z ową iskrą bożą niestety jakby trochę mało…

 

 

  1. Chciałabym zaoszczędzić 150 zł na makijażu i zrobić go samemu, najwyżej poprawisz w Photoshopie…
    Nie, nie poprawię… Fotograf nie jest osobą od robienia makijażu – jest osobą od robienia zdjęć. Makijaż robi wizażystka – nie w Photoshopie – ale w naturze… BTW… kamerzysta także nie ma możliwości wykonania retuszu… może więc jednak warto pomyśleć o makijażu?

 

to na razie tyle mojego wylewania żółci… jak coś mi się przypomni – to dopiszę…

Pozdrawiam 😉